Aktualności z rosyjskiego oraz światowego baletu.

piątek, 02 Grudzień 2016 / Published in aktualności

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego spotu z tego co wydarzyło się w Teatrze Wielkim w Łodzi. Nie zabrakło tam postaci ważnych dla rosyjskiego baletu, zdjęć pamiątkowych z celebrytami, wywiadów,  oraz oczywiście pięknego baletu w najlepszym wydaniu.

niedziela, 20 Listopad 2016 / Published in aktualności, soliści, wywiady

Rozmowa z Jekateriną Szaliapiną, solistką Teatru Choreografii Klasycznej „La Classique” Elika Melikova.

Jak wyglądała Twoja droga do kariery baleriny?

– Przebyłam bardzo długą drogę. Zaczęłam tańczyć, kiedy miałam 3 latka. Babcia zaprowadziła mnie wówczas do Pałacu Pionierów (radzieckie centrum młodzieżowe, gdzie odbywały się różnego rodzaju zajęcia pozalekcyjne). Próbowałam swoich sił w różnych kółkach i zajmowałam się wszystkim po trochu. Później wraz z moją rodziną wyjechaliśmy do Ust-Ilimska, gdzie mama zaprowadziła mnie do szkoły muzycznej. Tam usłyszałam piękną muzykę i skierowałam się do miejsca, skąd ona się dobywała. W ten sposób trafiłam do studia baletowego. Tańczyły tam bardziej dojrzałe dziewczyny, a nauczyciele byli byłymi artystami baletu. Taniec mnie wówczas oczarował! Powiedziałam rodzicom, że chcę uczyć się tylko i wyłącznie tam i w żadnym wypadku nie będę się zajmować niczym innym. Jeden z nauczycieli stwierdził, że jestem bardzo młoda… Wprawdzie wyglądałam na młodszą, niż byłam w rzeczywistości, ale tak prosiłam, aż w końcu się udało! Moja pierwsza nauczycielka, dzięki której zakochałam się w balecie, pracuje teraz w moskiewskiej akademii i prowadzi wiele uczennic. Tak więc chodziłam do tego kółka tanecznego, skończyłam szkołę i poszłam do szkoły baletowej.

W swoim rodzinnym mieście?

– Nie, w Ułan-Ude. Uczyłam się tam z przyjemnością, na drugim roku z kolei rozpoczęła się już praktyka w teatrze. Przyjechał specjalnie do nas słynny Aleksandrowicz-Majorov. Wystawił on balet „Cipollino”, gdzie grałam w pierwszym składzie. Po ukończeniu szkoły przyjęto mnie do pracy w teatrze. Na rozpoczęcie sezonu zatańczyłam swoją pierwszą poważną partię w balecie „Fontanna Bachczysaraju”. Po dwóch latach pracy w teatrze pojechałam na konkurs dla profesjonalnych tancerzy baletowych. W konkursie „Arabesk” w Permie zajęłam trzecie miejsce, po czym różne grupy baletowe zaczęły mi oferować współpracę. Po konkursie wróciłam do teatru, zatańczyłam swoją ostatnią tam rolę w Giselle i pojechałam do Moskwy dalej się rozwijać. Tam trafiłam do Rosyjskiego Narodowego Teatru pod wodzą Jewgienija Amosova. Z jego grupą tańczyłam w pierwszych Letnich Sezonach Baletowych. Później przeszłam do Baletu Klasycznej Choreografii, którą prowadzi Elik Melikov.

Co tańczyłaś na konkursie?

– Pas de doux z baletu „Korsarz”, Balanchine’a do muzyki Czajkowskiego i jeden nowoczesny numer.

Jak rodzice reagowali na Twój upór w dążeniu do bycia baletnicą?

– Marzyłam o tym od dziecka, chociaż rodzice byli przeciwni. Mówiłam mamie, że nie wiem w jaki sposób, ale zostanę tą baletnicą. Z początku nie podobał się jej ten pomysł, ale już dawno zmieniła zdanie. Tata bardzo długo był przeciwny, ale teraz jest szczęśliwy.

Zawsze pociągała Cię klasyka? Nie myślałaś o tym, aby spróbować swoich sił w innych rodzajach tańca?

– Tak, zawsze pociągała mnie klasyka. Próbowałam wprawdzie tańca nowoczesnego (u Amosova na przykład), wystawialiśmy tam nowoczesne balety. Jednak to klasyka jest bliższa memu sercu. Teraz, wraz z upływem lat myślę, że byłoby ciekawym doświadczeniem spróbowanie nowoczesnego tańca, ale chyba byłoby to zbyt ciężkie. W nowoczesnym tańcu wszystko się zmienia. Oczywiście klasyka jest równie trudna. Ale klasyka to klasyka, ona ostatecznie wygrała.

Jekaterina Szalapina

Twój ulubiony balet?

– Uwielbiam „Śpiącą królewnę”, ponieważ przypomina mi dzieciństwo. Podoba mi się w nim praktycznie wszystko: wspaniała muzyka, walc i adagio tancerzy, końcowe adagio . „Dziadka do orzechów” również bardzo lubię, to również bajka dla dzieci, bożonarodzeniowa, więc związana z cudem. Bardzo ważna jest w tym balecie gra, aby ukazać przejście od małej dziewczynki do dojrzałej dziewczyny i jej pierwszej miłości.

A Jezioro Łabędzie?

– Lubię, owszem, Jednak uważam, że do tego baletu potrzebne jest ogromne przygotowanie, a baletnice muszą posiąść nie lada umiejętności, aby wspaniale to zagrać…

Co powiesz na temat baletu „Romeo i Julia”?

– Zdecydowanie numer jeden wśród baletów! Ważny jest w nim nie tylko taniec, ale i dramaturgiczna gra. Widz, który nie do końca zna się na balecie, nie odgadnie ile zrobiłaś w swoim życiu piruetów, czy ile godzin spędziłaś na parkiecie. Przede wszystkim widzi emocje i jeśli opuszcza on teatr ze łzami w oczach, wówczas wiem, że spełniłam swoje zadanie. Kiedy przygotowywałam się do gry w Romeo i Julii, oglądałam różne filmy, występy, spektakle, taniec różnych balerin i bardzo dużo czytałam. Od pierwszej sekundy, do samego końca przeżywasz życie swojej postaci na scenie. Mówię swoim kolegom w balecie, że ten konkretny spektakl to całe życie, nie wystarczy go tylko odpowiednio zatańczyć. Trzeba go przede wszystkim przeżyć. Przed rozpoczęciem spektaklu nie mam pojęcia, czy to się uda, każde przedstawienie jest unikalne.

Jak w takim razie przeżyć na scenie postać małej dziewczynki, jak Masza z Dziadka do orzechów?

– Osobiście bardzo lubię dzieci, często się nimi zajmuję. Z pewnością do dzisiaj w głębi duszy sama jestem jeszcze dzieckiem, dlatego nie jest dla mnie to trudne zadanie. Przeciwnie, jest to bardzo interesujące doświadczenie.

Jak współpracuje Ci się z partnerami?

– Partner oczywiście bardzo pomaga, ale trzeba bardzo uważnie słuchać siebie i współpracować. Tańczę bardzo często z Siergiejem Kupcovom, stworzyliśmy z nim wspaniały duet, doskonale czujemy się w swoim towarzystwie i uzupełniamy. Kiedy przyszłam do baletu Melikova, ogromnie pomagał mi Dmitrij Smirnov, wprowadzał mnie niejako we wszystkie spektakle, za co jestem mu niezmiernie wdzięczna. Staram się wprowadzać urozmaicenie w tańcu z każdym partnerem, w innym wypadku wszystko bardzo się nudzi. I jest to trudne zadanie. Nikogo nie interesuje, czy jesteś zmęczony. Czasem jest tak, że kompletnie nie masz sił na taniec. Wychodzisz na scenę, a siły się magicznie pojawiają.

Siły nadchodzą z sali?

– Tak, często z sali, chociaż nie tylko.

Co powiesz o straceniu zmysłów w Giselle? Da się do takiej roli w ogóle przygotować?

Bardzo ciężko jest to przekazać, ale jeśli ci to nie wyjdzie, nie będzie w ogóle spektaklu… Kiedy przygotowywałam się do gry w Giselle, oglądałam filmy o osobach, które postradały zmysły, ciągle się zastanawiałam, w jaki sposób zachowują się na co dzień. Ale trzeba zaznaczyć, że wraz z upływem lat wszystko się zmienia. Kiedy grasz Giselle w bardzo młodym wieku jest zupełnie inaczej, niż kiedy nabierzesz doświadczenia.

%d1%88%d0%b0%d0%bb%d1%8f%d0%bf%d0%b8%d0%bd%d0%b07

Najtrudniejszy spektakl?

– Śpiąca Królewna. Jest trudny w swojej klasyce, jako tancerka nie masz prawa popełnić błędu. W tym balecie musi być klarowność i czystość wykonania.

Chciałabyś zrobić kolejny duży krok i zagrać w Teatrze Bolszoj lub Mariinsky?

– Oczywiście, zawsze marzyłam o pracy w jednym teatrze, na miejscu. W teatrze jest dusza, jest on niczym drugi dom. Dla artystów wyjeżdżających na tournee wszystko wygląda inaczej. Ale często bywam w Teatrze Bolszoj.

Jaki jest Twój ulubiony spektakl w Teatrze Bolszoj?

– Lubię wszystkie spektakle, które są w nim grane: „Dama kameliowa”, „Jewgienij Oniegin”, „Spartak”. To wszystko klasyka, tylko trochę unowocześniona. Lubię spektakle z fabułą, a nie takie, w których jest nic niewyrażająca gimnastyka…

A czy gdzieś ceni się tylko technikę, bez gry aktorskiej?

– Na konkursach, tam zdecydowanie liczy się głównie technika. Dzisiaj gra zeszła trochę na drugi plan, ale wydaje mi się, że nie da się tego rozdzielić. Powinna być i technika, i gra aktorska, to znaczy emocje.

Jak to jest być solistką?

– To ogromna odpowiedzialność, chociaż kordebalet również nie jest łatwy. Kiedy leczyłam się z kontuzji i tańczyłam w grupie, strasznie się denerwowałam. Trudność polega na tym, że nie powinnaś się wyróżniać, tylko trzymać technikę, wykonywać te same ruchy z wszystkimi lub długo stać bez ruchu w ogóle. Kiedy tańczysz solo, jesteś odpowiedzialna za siebie. W kordebalecie jesteście zespołem, jeśli się pomylisz, obrywają wszyscy. Zdajesz sobie wtedy sprawę, że zawiodłaś widownię.

Czy zawód wpływa jakoś na życie prywatne?

– Nie, praca to jedno, a życie osobiste to drugie. Myślę, że jeśli będziesz żyć tylko i wyłącznie teatrem, szybko zwariujesz. Trzeba od pracy odpoczywać, odseparować.

W jaki sposób Ty to robisz?

– Bardzo lubię jeździć nad morze, uwielbiam pływanie i spacery. Z upływem lat potrzebuję oddechu coraz bardziej. Głowa musi odpocząć. Potrafię cały dzień przesiedzieć na ławce, patrząc na chmury.

Muzeum, kino, książki?

– Na zwiedzanie muzeów nie wystarcza czasu, ale zdarza mi się tam czasami wybrać. Jeśli chodzi o kino, nie lubię na przykład filmów psychologicznych, za bardzo działają na moją psychikę i emocje. Lubię komedie, stare bajki i filmy animowane. Lubię też stare, rosyjskie filmy. Ostatnio też bardzo dużo czytam, głównie rosyjską klasykę. W tej chwili czytam „Wojnę i pokój”, wspaniałe dzieło! „Idiota” Dostojewskiego również mnie wciągnął. Mogę czytać podczas wyjazdów na tournee. Bardzo lubię Mistrza i Małgorzatę, czytałam te książkę kilka razy. Zawsze pociągała mnie ciemna strona tej historii.

Czy publiczność w różnych krajach mocno się różni?

– Tak, różni się. Na przykład w Anglii publika jest dosyć chłodna. Odwiedzamy często te same teatry i obserwuję, że na nasze występy przychodzą ludzie, którzy już nie raz nas widzieli. Mamy taką fankę, która jeździ na nasze występy w różne miejsca. Włoska publika jest dość kapryśna. Bardzo ciepło nas przyjmują, ale jeśli coś im się nie spodoba, dają to po sobie wyraźnie poznać. W Australii i Nowej Zelandii przyjmują nas bardzo ciepło. Kiedy tylko podnosi się kurtyna – od razu pojawiają się brawa. Jest to szalenie przyjemne. Ale najcieplej przyjmują nas Rosjanie, panuje tu domowa atmosfera. Rosyjski widz bardzo zna się na balecie, zna spektakle i bardzo gorąco je przyjmuje.

Czy kobieta, która życie poświęca baletowi, coś traci?

– Kiedyś kobiety poświęcały karierze baletnicy swoje prywatne życie, dzisiaj to się zmienia. Na przykład znana w całym świecie Swietlana Zaharova ma męża i dziecko, nie przeszkodziło to jej w karierze. Dzisiaj nie jest trudno to pogodzić, trzeba to tylko zrobić w odpowiednim czasie.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła Katerina Viendiłło
Tłumaczyła Magdalena Dąbrowska
Zdjęcia: http://ballet-letom.ru

sobota, 17 Wrzesień 2016 / Published in aktualności

Entuzjastów sztuki baletowej nie brakuje na całym świecie. Tak też jest i w naszym kraju. Witam serdecznie wszystkich, którzy kochają balet od dawna i tych, którzy w balecie dopiero się rozkochują. Podziwiać balet w dobrym wydaniu to przyjemność nie tylko dla konesera, ale także wspaniały pomysł na spędzenie wolnego czasu z całą rodziną.  Balet  klasyczny w rosyjskim wydaniu to już prawdziwa uczta dla oka i ucha. Na naszym blogu będą pojawiały się informacje ze światowego baletu. Będą wywiady, relacje, zapowiedzi i zaproszenia. Zachęcamy do wielokrotnego zaglądania do nas, ponieważ cały czas pracujemy nad nowymi informacjami dla Państwa.

TOP